Anakonda ponownie w akcji

W czwartek załoga śmigłowca Marynarki Wojennej „Anakonda” uczestniczyła w akcji ratowniczej na Bałtyku. Pomocy potrzebował człowiek, który utracił przytomność. Znajdował się na małej jednostce pływającej ok. 15 mil morskich na północ od Rozewia. Akcję przeprowadzono we współdziałaniu z jednostką Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR. W czwartek, o godz. 16:26 służby ratownicze Marynarki Wojennej zostały zaalarmowane, że pomocy potrzebuje mężczyzna znajdujący się na pokładzie małej jednostki pływającej, ok. 15 mil morskich na północ od Rozewia. Ze wstępnych informacji przekazanych służbom ratowniczym wynikało, że mężczyzna utracił przytomność i musiał być przetransportowany na ląd. Na pomoc mężczyźnie, z Gdyni wystartował śmigłowiec ratowniczy „Anakonda”, który o godz. 17:03 osiągnął rejon akcji.

Jednocześnie na pomoc wyruszyła pływająca jednostka ratownicza „Bryza” z Władysławowa, której załoga przejęła nieprzytomnego mężczyznę i podjęła akcję reanimacyjną (wcześniej była ona prowadzona jeszcze na pokładzie jednostki, na której znajdował się mężczyzna). Następnie ze śmigłowca „Anakonda” na pokład „Bryzy” zeszli lekarz i ratownik pokładowy, którzy wspólnie z ratownikami z „Bryzy” prowadzili akcję reanimacyjną.

– Stan mężczyzny nie pozwalał na przerwanie reanimacji i podjęcie go na pokład śmigłowca – informuje kmdr por. Bartosz Zajda, rzecznik prasowy dowódcy Marynarki Wojennej. – Ratownicy zdecydowali zatem o jego transporcie drogą morską do Władysławowa co umożliwiło prowadzenie nieprzerwanej reanimacji.

Po wejściu do portu we Władysławowie, na pokład „Bryzy” wszedł lekarz z karetki pogotowia (z Pucka), który przejął od ratowników dalszą akcję reanimacyjną. Niestety, pomimo wysiłków ratowników i lekarzy, lekarz pogotowia stwierdził zgon mężczyzny. Zgodnie z procedurami dalsze czynności prowadzi policja i prokuratura.